Nasz patronat. Nagroda Przewroty. Robert Firmhofer: Innowacje w szkole są ważniejsze od hasła podboju Marsa

Jest tak niewiele okazji, żeby docenić nowatorskie i wartościowe rozwiązania w edukacji. Zależy nam też na inspirowaniu i zachęcaniu innych do tworzenia innowacji edukacyjnych, dzielenia się nimi i do ożywienia dyskusji, jak edukacja może lepiej odpowiadać na potrzeby współczesnego świata, a wyzwania zamieniać w szanse.

Z Robertem Firmhoferem, założycielem i dyrektorem naczelnym Centrum Nauki Kopernik w Warszawie, przewodniczącym kapituły honorowej Nagrody Przewroty, rozmawia Katarzyna Piotrowiak

Twórcy nowoczesnych technologii i myśli technologicznej mogą okazać się ważniejsi od przyszłych kolonizatorów Marsa – to Pana słowa, które padły, kiedy zachwycaliśmy się tym, że Polak znowu poleci w kosmos. Chodzi oczywiście o lot Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Dlaczego Pan tak uważa?

– Lot Polaka był oczywiście ważnym wydarzeniem. Natomiast odniosłem się wtedy do nieco nadużywanych haseł. Nie jestem wielkim fanem podboju Marsa. Podbiliśmy już Ziemię i średnio nam poszło. Spowodowaliśmy potężne straty dla całej planety, w tym także dla siebie samych, nieroztropnym podbojem. Podbój Marsa wydaje się hasłem komercyjnym i kolonizatorskim.

Porusza na pewno wyobraźnię, ale przede wszystkim buduje wielkie biznesy i potęgi geopolityczne. A to z perspektywy jakości życia, tworzonej w zgodzie z naszą planetą, przyrodą, jej i naszym dobrostanem, może wiązać się z mniej zrównoważonym rozwojem. To jest jedna perspektywa.

A druga?

Jest taka, że zapewne przywiązujemy zbyt dużą wagę do wielkich haseł i kreujemy romantyczną wizję tego podboju, a mniejszą wagę do spraw, które choć pozornie drobne, naprawdę poprawiają nasze życie. Jak spojrzymy na innowacje, które odbywają się na poziomie zupełnie podstawowym, np. w szkole, to one są rzadziej związane z Marsem, a częściej z bezpośrednim otoczeniem, ulepszaniem tego, co jest ważne dla nas tu i teraz. Głównie na własnym podwórku, we własnej rodzinie.

To, co tworzą uczniowie i nauczyciele w swoich szkołach, często bez rozgłosu, może być nie tylko ważne, ale nawet przełomowe i „przewrotowe”?

Właśnie o to nam chodzi, kiedy wspieramy innowacyjne inicjatywy w szkołach, m.in. w ramach Nagrody Przewroty. Pamiętam opowieść Paula Bliksteina, profesora Uniwersytetu Columbia, który zajmuje się badaniem edukacyjnych fablabów i makerspace’ów. Przywołał on przykład dziewczynki, która żyła w wielodzietnej rodzinie i musiała się opiekować młodszą siostrzyczką. Siostrzyczka leżała w wózku i ciągle płakała, co przeszkadzało starszej dziewczynce w uczeniu się, bo musiała non stop kołysać wózkiem.

I w odpowiedzi na tę konkretną potrzebę uczennica zaprojektowała urządzenie, prosty siłownik, który włączał się na dźwięk płaczu, żeby delikatnie kołysać wózkiem. To działało i dziecko przestawało płakać.

(…)

Więcej:

https://glos.pl/nasz-patronat-nagroda-przewroty-robert-firmhofer-innowacje-w-szkole-sa-wazniejsze-od-hasla-podboju-marsa

KATEGORIE:

Aktualności

Tagi:

Komentowanie jest włączone