Rząd chwali się, że przeciętne wynagrodzenie w Polsce w IV kwartale 2025 roku wzrosło do 9 197,79 zł brutto, w Sejmie szykuje się fala podwyżek dla posłów i posłanek, a nauczycielskie wynagrodzenia weszły w fazę ostrego hamowania. Na dodatek prace nad inicjatywą obywatelską ZNP „Godne płace…” zostały zawieszone. Tymczasem minister finansów Andrzej Domański w TVN 24 rytualnie powtórzył tezę o „30 procentowych podwyżkach” sprzed dwóch lat i „wyraził nadzieję, że pensje nauczycieli będą rosły”, dodając szybko: „w miarę możliwości”. Co to znaczy?





Komentowanie jest włączone